Niepokojący wpis nastolatka w mediach społecznościowych mógł wywołać lawinę reakcji. "Żegnajcie – już się nie zobaczymy", "Już mnie nie będzie" – takie słowa opublikowane w sieci to dla wielu sygnał ostrzegawczy. Rodzina, przyjaciele i znajomi często nie wiedzą, czy to wołanie o pomoc, żart, czy próba zwrócenia na siebie uwagi.
Policja i inne służby traktują takie sygnały bardzo poważnie. Każde zgłoszenie o możliwej próbie samobójczej jest sprawdzane, a interwencja może być natychmiastowa. W skrajnych przypadkach na miejsce wysyłane są patrole, a nawet negocjatorzy. Dlatego tak ważne jest, aby nie bagatelizować żadnych sygnałów i reagować, gdy widzimy niepokojące treści w internecie.
Konsekwencje żartów w sieci
Publikowanie treści sugerujących samookaleczenie lub samobójstwo, nawet w formie żartu, może mieć poważne konsekwencje prawne. Za fałszywe alarmy grozi odpowiedzialność karna, a także społeczne napiętnowanie. Ponadto takie żarty mogą wywołać traumę u osób, które przejmą się wpisem, zwłaszcza u bliskich.
Policja przypomina, że w internecie każde słowo ma znaczenie. Zanim opublikujemy coś, co może zostać odebrane jako groźba lub sygnał kryzysowy, warto się zastanowić, jakie mogą być tego skutki. Nie żartujmy z życia i zdrowia – to nie jest temat do zabawy.
Gdzie szukać pomocy?
Jeśli naprawdę potrzebujesz wsparcia, rozmowy lub pomocy, nie wahaj się skontaktować z bezpłatnymi numerami zaufania. Dla dzieci i młodzieży działa całodobowy telefon 116 111 oraz 800 12 12 12. Można tam anonimowo porozmawiać z psychologiem, który pomoże znaleźć rozwiązanie trudnej sytuacji.
Apelujemy również do rodziców i opiekunów, aby zwracali uwagę na aktywność swoich dzieci w internecie. Rozmawiajmy z nimi o zagrożeniach i konsekwencjach publikowania nieprzemyślanych treści. Wspólnie możemy zapobiegać tragediom.
Źródło: Komenda Powiatowa Policji w Opocznie
Fot. Pexels / Ron Lach

